Konkubinat to grzech?
 
 

Foto


Z rozmachem zakrojona akcja „czystościowa” kleru ma w zamyśle przysporzyć klientów proboszczom udzielającym ślubów = kasującym za śluby.

Przestrzeganie przed „kocią łapą” młodych i starych obywateli Polski ma także na celu wzbudzenie poczucia strachu i wywarcie presji, by zalegalizować pożycie w obawie przed ogniem piekielnym oraz opinią społeczną, czyli piętnowanie „nielegalnych” par w oczach sąsiadów, znajomych, społeczności wiejskiej i miejskiej.

Biorąc pod uwagę, ze obecnie 23% dzieci w Polsce rodzi się w związkach niezalegalizowanych (wg Dziennika Gazety Prawnej) i wielkość ta rośnie każdego roku, to akcja kleru może przyczynić się do zmiany (czyli obniżenia) i tak marnego przyrostu naturalnego.

Bezczelne pouczanie za pomocą bilbordów „ciemnego ludu” jest w swojej materii jeszcze bardziej zakłamane, gdyż:

- nie jest i nigdy nie było tajemnicą dla żadnego społeczeństwa (katolickiego), że księża żyją przez całe lata w mniej lub bardziej jawnych związkach z kobietami lub mężczyznami. Częstokroć mają dzieci ze związków  z tymi pierwszymi. Czy zalegalizują swoje konkubinaty? Ach, przecież oni się z nich spowiadają! I zapewne dostają rozgrzeszenie. Od kolegi – towarzysza niedoli, który rozumie i współczuje.

- przykład idzie z góry. Niech zalegalizują demonstracyjnie swoje związki biskupi, kardynałowie, prałaci i proboszczowie, a wówczas mogą oczekiwać, że i reszta „masy” tak zechce postąpić zachęcona dobrym przykładem, a nie pustym słowem. Na bilbordach, które wszak głosić mogą wszystko, dlatego spodziewać się należy, że następna akcja dotyczyć będzie (niewystępującego w Kościele) homoseksualizmu, który także jest grzechem oraz chorobą, z której „leczyć się” powinno za pomocą modlitwy, egzorcyzmów i składania ofiar (w euro najlepiej).

- niezbyt sprytnie uznali, że grzechem jest konkubinat (niesformalizowany związek), a nie kohabitat (kohabitacja – wspólne zamieszkiwanie, prowadzenie wspólnego gospodarstwa i wychowywanie dzieci). Związki księży to zatem właśnie konkubinaty, bo zwykle nie mieszkają ze swymi partnerami/partnerkami seksualnymi. Ale może się mylę – jeśli to gosposia, sekretarka, kleryk, wikary..? Wówczas ten nakaz nie obowiązuje, nie grzeszą, bo to kohabitat, a nie konkubinat. Zatem gorzej maja ci księża, którzy realizują związki na odległość zamiast pod wspólnym dachem.

No i co z pedofilią? Kiedy ona pojawi się na bilbordach kościelnych?? A może w międzyczasie uznana zostanie za sakrament?

  
 

 
45-052 Opole, ul. Oleska 1/1-1c
tel. 77 402 11 82
e-mail: biuro@adamkepinski.pl

Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.

 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA n4CMS